niedziela, 28 kwietnia 2013

Posted by Sushi Maki on 21:59 5 comments

Jak na naszym blogu mogło zabraknąć relacji z ćwiczeń ułożonych przez Ewę Chodakowską. Na prawdę nie miałam chociaż najmniejszej ochoty na wypróbowanie którejś z jej płyt. Ale postanowiłam sobie, że napiszę o tym posta i po prostu nie miałam wyjścia (no dobra, byłam też ciekawa czy te ćwiczenia są takie wspaniałe jak o nich słyszałam :)). Musiałam spróbować!


Myślałam, że to będzie jakiś luźniutki fitnessik, zrobi się kilka skłonów i podskoków. Tak przez 45 min. Jakie było moje zdziwienie, jak zaczęłam mieć zadyszkę, potem czułam jak pracują moje wszystkie mięśnie. Naprawdę! Tak w ogóle to ćwiczyłam z płytą Skalpel.

Na początku chciałam, aby dała czas na odpoczynek, ale nie. Ćwiczymy dalej. Marzyłam o zmianie nogi lub ćwiczenia- pewnie się teraz ze mnie śmiejecie, ale to nie jest takie łatwe na jakie wygląda. Moim zdaniem i tak nic nie przebije ćwiczeń na leżąco. Wtedy wyczuwałam wszyściutkie mięśnie brzucha łącznie ze skośnymi! Fajne uczucie, nie żartuję!


pierwsze zdjęcie: grafika google

Tak sobie ćwiczyłam w równym tempie z Ewą i nagle odpoczynek. Akurat wtedy kiedy moje zmęczenie mi przeszło, a potem koniec treningu! Byłam rozczarowana. Fajnie spędzony czas, wybuch endorfin i satysfakcja! Zdecydowanie sięgnę po te ćwiczenia jeszcze nie raz, ale na pewno nie staną się moim głównym treningiem. Możecie się z nami podzielić Waszymi przemyśleniami, relacjami z ćwiczeń Ewy, również z innych płyt :)

Następnego dnia czułam się nadal wspaniale. Nie spodziewałam się, że to powiem, ale polecam Wam ćwiczenia z płyt Ewy!

Categories:

5 komentarze:

  1. Ja jakoś nie mogę się przekonać do Ewy, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii o jej treningach, choć zdarzały się także krytyczne wypowiedzi na temat jej wiedzy i tego, że technicznie źle wykonuje ćwiczenia... Póki co jestem zakochana w treningach z MelB :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja robiłam Turbo Spalanie i było mi naprawdę ciężko, ale trzeba się przezwyciężać:)powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. moje ulubione zdecydowanie jest turbo, ale to wiesz ;)
    Skalpela nie poczuła w ogóle, pewnie dlatego, że zrobiłam zaraz po 30 day shred z J. Michaels, kiler natomiast był dla mnie zdecydowanie najcięższy wydolnościowo

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam killera! Daje wycisk, ale trzeba się przezwyciężać ;) Jest cięższy niż turbo, ale jakoś bardziej go polubiłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za pozostawiony komentarz :)
Pozdrawiamy!
Wasabi i Sushi Maki

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...